Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © 2002-2010 Informed - Internetowa Informacja Medyczna
W poszukiwaniu utraconej normalności.
Przez ostatnich parę miesięcy na łamach Informatora omawialiśmy różne koncepcje powrotu do zdrowia dzięki stosowaniu mniej lub bardziej wymyślnych diet. Dziś chcielibyśmy zastanowić się nad zjawiskiem, jakim w obecnych czasach jest samo zainteresowanie dietą. Dla nas - dzieci dwudziestego wieku - nie tylko zdrowe odżywianie, ale w ogóle tzw. zdrowy styl życia, stał się niezwykle istotny. Czy przyniosło nam to korzyść, czy raczej, jak twierdzą niektórzy, przysporzyło frustracji i doprowadziło do patologii naszą hierarchię wartości dotyczącą tego, co w życiu najważniejsze?
Odpowiedż z pewnością nie jest jednoznaczna. Nie jest przecież złem dbałość o zdrowie, dobrą kondycję fizyczną, racjonalne odżywianie. Co jednak w naszym myśleniu jest błędne, skoro coraz częściej słyszy się o patologiach mających swe korzenie w zatroskaniu o dietę i odpowiednią sylwetkę?
Dwudziesty pierwszy wiek, wedle wszelkich przewidywań, ma być wiekiem tzw. normalności. Normalności czyli docenienia i akceptacji zarówno tego, co grube, jak i tego, co chude; tego co szybkie i tego, co flegmatyczne. Skoro tak sobie obiecujemy we wszelkich prognozach, to chyba jesteśmy już zmęczeni presją, jaką sami na siebie wywieramy.
Teraz trochę faktów. Fakt pierwszy: w Hollywoodzkich szkołach wymieniano niedawno rury kanalizacyjne, które zostały ¨przeżarte” kwasami żołądkowymi dbających o sylwetkę dziewcząt. Fakt drugi: w dwudziestym wieku stały odsetek kobiet umiera na anoreksję, czy też z powodu zaburzeń fizjologicznych po trwającej długo bulimii. Fakt trzeci: kreatorzy mody odrzucili niedawno wniosek psychiatrów, by zabronić pokazywania się na wybiegu modelkom o mniejszych rozmiarach, niż 36. Wobec powyższych faktów należy zapytać, czy intensywnie promując sposób odżywiania i sylwetkę, jakich większość kobiet po prostu nie jest w stanie osiągnąć, nie tworzy się cywilizacji śmierci, której żniwo zbieramy już teraz? Czy propagowanie tego rodzaju sylwetki ma w ogóle jeszcze coś wspólnego ze zdrowiem? Bulimia i anoreksja to z pewnością zachowania patologiczne. Statystyki podają jednak, że ponad 90% nastoletnich dziewcząt próbuje się odchudzać. Dlaczego? Ich odpowiedż brzmi: nie akceptują swojej sylwetki.
A tak naprawdę: nie akceptują siebie. Nie uważają, że w życiu istotną jest praca nad swoim wnętrzem, osobowością. Przyczyna tego wydaje się łatwa do odgadnięcia. życie i świat, jakie się im przedstawia, , to nic innego, tylko komiks, gra komputerowa, w której forma jest jedną z ważniejszych cech określających człowieka.
Dają się na to nabrać nie tylko młode kobiety, ale i mężczyżni, którzy nie tyle ¨ćwiczą”, co katują swoje ciała na siłowniach, przyjmując często niebezpieczne dla zdrowia sterydy. Owszem, na jakiś czas przeobrażają się oni w postaci przypominające siłaczy z gier komputerowych, ale czas ten nie trwa długo i, jak wskazują na to dane lekarskie, nie raz kończy się zbyt prędko...
Żadna z osób, która popadała w nałóg zbyt forsownych ćwiczeń, bulimii, czy też anoreksji, nie chciała swojej śmierci, ale szczęścia (patrz: ¨Bulimia i Anoreksja” Suzanne Abraham, Derek LlewelynŁJones, wyd. Prószy’ski i Spka, Warszawa 1999r.). Szczęście pojmowała zazwyczaj jako osiągnięcie ideału urody, który kreują media. Może również szukała go trochę w oderwaniu się od realnych problemów i ucieczce od życia. Po osiągnięciu idealnej sylwetki miała wzrosnąć ich atrakcyjność społeczna, a wszelkie realne problemy niejako samoistnie się rozwiązać. Czy tak rzeczywiście się stało? Owszem problemy realne odeszły na plan dalszy i nie tyle się rozwiązały, ile, przytłoczone falą nasilającego się nałogu, w ogóle przestały być istotne. Sam nałóg stał się koszmarem. I on dopiero wzbudził pragnienie śmierci. W tej sytuacji perspektywa ¨powrotu do życia” może już wydawać się zbyt trudna. Wymaga bowiem po pierwsze akceptacji swej osoby taką, jaka jest. Wymaga też wielkiej wytrwałości w ciągłych
próbach przerywania błędnego koła nałogu. No i oczywiście nieustannego wsparcia terapeuty, co w dzisiejszych czasach kosztuje niemało... Dobrze by było, gdybyśmy w nadchodzącym wieku dbali o zdrowie. Powinniśmy zwracać uwagę na to, co jemy. Od tego bowiem w dużej mierze zależy nasze samopoczucie, kondycja, witalność. Dbajmy jednak o zdrowie, pamiętając o indywidualnych cechach naszego organizmu i doceniajmy swoją niepowtarzalność- łatwo powiedzieć...Cóż, wobec powyższego pozostaje mi życzyć sobie i Państwu, by nadchodzący wiek stał się dla nas mniej bezwzględny, a promując ideały urody, miał na uwadze nasze zdrowie; no i żebyśmy trochę więcej uwagi poświęcali naszej osobowości i....otaczającemu światu.
Ewa Libura
Komentarze