zapamiętaj mnie
Jesteś niezalogowany, załóż konto jeśli go nie posiadasz, lub przypomnij hasło

Informed - Internetowa Informacja Medyczna

Alternative content

Wyszukiwarka artykułów:

Niektóre cele terapii 04-10-2018

     Psycholog stanowi inspirację do zmiany. Jest lustrem w którym można bez obaw oceny się przejrzeć. Jest również żródłem wsparcia w chwilach, kiedy wydaje się, że zmiana jest zbyt trudna, długotrwała lub bolesna.

     Przyszedł kiedyś do mnie człowiek, który powiedział, że ma wszystko - firmę z kilkoma filiami, wspaniałą rodzinę, piękny dom, przyjaciół i nie rozumie co robi źle, ponieważ z ulgą myśli o śmierci i jedyną jego radością jest wizyta w agencji towarzyskiej. Nasze cierpliwe rozmowy również o dzieciństwie, doprowadziły do źródeł cierpienia, które okazało się dość powszechne.

     Psycholodzy mówią, że mamy problemy, nie dlatego że mamy uczucia, ale dlatego, że umysł i różne wyższe konieczności nie pozwalają nam tych uczuć przeżywać.

     W pięknej książce, która stała się bestsellerem nie tylko w Wielkiej Brytanii i USA, a także w Polsce - "Żyć w rodzinie i przetrwać" Skynnera i Cleese'a - i zmieniła postawę nie tylko Brytyjczyków wobec psychologów i psychiatrów; korzystając ze współczesnej wiedzy psychologicznej i nie rezygnując z poczucia humoru pokazano, w jaki sposób wzory komunikowania się w rodzinie są potem nieświadomie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Na przykład sposób traktowania złości. Istnieją rodziny, w których panuje przekonanie, że cywilizowani ludzie nie przeżywają takiego uczucia. Niestety okazuje się, że uczucia to naczynia połączone i oddzielając się od jednego tracimy kontakt z pozostałymi.

Najwyraźniej jest to dostrzegalne w chorobie alkoholowej, gdzie alkoholik odcina się od lęku.

     Celem terapii jest między innymi: oswojenie lęku, nauczenie się traktowania go z szacunkiem jako źródła informacji o wewnętrznym znaczeniu zdarzeń.

Można by również argumentować, że gdyby uczucia były niepotrzebne, proces ewolucji zadbałby o to, by się ich pozbyć.

     Innym ważnym wątkiem w procesie dochodzenia do harmonii jest również wymiar duchowy. Wprawdzie Freud sprowadzał duchowość do psychopatologii, ale Jung i współcześni psycholodzy transpersonalni np. Ken Wilber, a także kilka pokoleń amerykańskich naukowców wykazało - o czym z prawdziwą przyjemnością donoszą w kolejnym bestsellerze "Żyć w tym świecie i przetrwać" Skynner i Cleese - że 10 % najzdrowszych w populacji rodzin, tzn. najszczęśliwszych w sensie psychologicznym, charakteryzuje się tym, że odwołuję się do jakiegos transcendentalnego systemu jakości. Sam Jung z perspektywy swojego 50 - letniego doświadczenia terapeutycznego wyciągnął wniosek, że niemożliwe jest wyleczenie nerwicy po 35 - roku zycia bez uporządkowania stosunku pacjenta do Boga. Przy czym dla jego zdrowia psychicznego nie ma żadnego znaczenia czy jest to Jezus czy Budda.

     Tak więc często podstawowym celem terapii jest uświadomienie sobie uczuć, które towarzyszą różnym naszym aktywnościom, a potem proces ich akceptacji. Poznając własne uczucia poznajemy siebie. Nie zawsze podoba nam się to, co widzimy, kiedy zaczynamy dokładnie się przyglądać. Ale jest to stan, który można zmienić. Jesteśmy procesem, który ma moc oddziaływania na siebie. Bardzo często brakowi akceptacji uczuć towarzyszy niskie poczucie własnej wartości. Okazuje się przy tym, że nie można go zrekompensować zawnętrznie, tzn. żadna ilośc zarobionych pieniędzy ani żadne osiągnięcia nie przysporzą nam poczucia własnej wartości. Z tej perspektywy inni ludzie są ważniejsi a ich potrzeby bardziej istotne. Psycholog stanowi inspirację do zmiany. Jest lustrem w którym można bez obaw ocsen się przejrzeć. Jest również źródłem wsparcia w chwilach, kiedy wydaje się, że zmiana jest zbyt trudna, długotrwała lub bolesna. Odzyskanie właściwych proporcji przynosi uzdrowienie.

 

Jolanta Kozłowska

Komentarze