zapamiętaj mnie
Jesteś niezalogowany, załóż konto jeśli go nie posiadasz, lub przypomnij hasło

Informed - Internetowa Informacja Medyczna

Alternative content

Wyszukiwarka artykułów:

Miękkie narkotyki- twarde zagrożenie!01-01-1970

Miękkie narkotyki- twarde zagrożenie !


Dla większości ludzi hasło „narkoman” wywołuje skojarzenie z obszarpaną i wyniszczoną osobą stosującą narkotyki dożylne codziennie. W powszechnej opinii, ktoś, kto na każdej imprezie obowiązkowo wypala jointa i sam szuka takiej możliwości nie jest narkomanem. Bo przecież używa narkotyku tylko od czasu do czasu, a poza tym „to tylko trawa”. Kryterium bycia lub nie narkomanem staje się rodzaj stosowanych narkotyków, a nie sam fakt uzależnienia.
Podział na narkotyki miękkie i twarde jest mitem, który od wielu lat pokutuje wśród społeczeństwa, a szczególnie wśród młodych ludzi.. Nie da się wyznaczyć żadnej granicy między rodzajami narkotyków, nie ma jednolitych zasad podziału. Najczęściej mianem narkotyków twardych określa się te, których używanie prowadzi do silnego uzależnienia, przede wszystkim biologicznego. Jako miękkie określa się te substancje, które uzależniają w mniejszym stopniu (marihuana, haszysz, halucynogeny). Nieprawdą jest stwierdzenie, że narkotyki miękkie nie uzależniają. Jedyna różnica między rodzajami narkotyków polega na szybkości uzależnienia. Ale uzależniają wszystkie. I nie ma tu żadnego wpływu silna wola czy odporność na uzależnienie. Coś takiego nie istnieje!!! Nie można jednoznacznie określić substancji jako silnej lub słabej. Każdy organizm reaguje inaczej. Dla jednej osoby wypalenie pierwszego w życiu skręta będzie zarazem ostatnim doświadczeniem tego typu, dla innej- początkiem uzależnienia.


Narkotyki są chorobą zakaźną. Mało, która osoba może powiedzieć, że swój pierwszy raz z narkotykami przeżyła w samotności. Z reguły do takiego kontaktu dochodzi w grupie rówieśników lub innych osób, których opinia jest ważna. Bierze się, bo inni częstują. Bierze się ze strachu przed odrzuceniem. Bierze się z ciekawości, bo inni opisują wspaniałe doznania po zażyciu. Najczęściej pierwszy raz kończy się rozczarowaniem. Część osób w tym momencie rezygnuje z dalszych prób. Ale część osób odnajduje przyjemność z przebywania w stanie odurzenia. Bycie pod wpływem narkotyków staje się atrakcją samą w sobie. Głównym motywem do brania jest wtedy poszukiwanie przyjemności. Prawidłowe funkcjonowanie, pozytywny nastrój, dobra zabawa coraz bardziej zależą od faktu zażycia środka odurzającego. Rosnąca tolerancja organizmu powoduje konieczność przyjmowania większych dawek lub mocniejszych środków. Złe samopoczucie „po” wyzwala chęć przyjęcia kolejnej porcji. Zażycie narkotyku przestaje być przypadkowe, a staje się zaplanowanym działaniem. Już nie jest ważne towarzystwo, a jedynie własne dobre samopoczucie. Dobrowolność staje się potrzebą.


W środowiskach osób zażywających narkotyki mówi się tylko o pozytywnych aspektach brania. Najczęściej wymieniane zmiany to: uczucie odprężenia i dobry nastrój, przypływ energii, wizje i halucynacje wzrokowe, brak potrzeby snu i jedzenia. O tym, o czym się nie mówi, to między innymi: nudności i wymioty, skurcze i bóle brzucha, nasilone wydalanie moczu, lękliwość, zaniki pamięci, zaburzenia koordynacji, strach przed szaleństwem lub śmiercią. Warto pamiętać, że narkotyk wywołuje nie tylko stany pozytywne. Obecność takiej substancji w organizmie może wywołać zupełnie niepożądane doznania, które pozostawią uraz na zdrowiu fizycznym lub psychicznym do końca życia. Ten sam narkotyk może powodować różne reakcje nawet u tej samej osoby, zależnie od jej aktualnego samopoczucia, okoliczności i równoczesnego przyjmowania innych środków odurzających (np. papierosów czy alkoholu).

Marihuana.
Częste opinie, które głoszą, że marihuana jest całkowicie bezpieczna, biorą pod uwagę tylko aspekt medyczny. Marihuana nie wywołuje trwałych zmian w organizmie, marihuana nie zabija… Czy aby na pewno? Od czasu do czasu można usłyszeć o historiach osób, które „na haju” skakały z okna. W formie żartów przytacza się halucynacje o robakach czy stany nasilonego lęku i przerażenia. Marihuana nasila doznania bodźców zewnętrznych, ale robi to selektywnie. Dlatego też niektóre osoby po upaleniu źle się czują, ponieważ doszło u nich do intensyfikacji tylko negatywnych bodźców płynących z otoczenia (tzw. stanu „muła”). Czasem dopiero po kilku godzinach od zapalenia pojawia się negatywny nastrój. Nie ma reguły, czy po zapaleniu skręta dana osoba dozna wrażeń przyjemnych czy przeżyje jeden z najgorszych koszmarów swojego życia.
Marihuana nie uszkadza komórek nerwowych, ale istotnie wpływa na ich funkcjonowanie. Główna substancja odpowiedzialne za działanie marihuany- tetrahydrokanabinol (THC) spowalnia przekazywanie impulsów nerwowych. Wywołuje to wrażenie spowolnienia czasu, osłabiona jest pamięć i zdolność do wykonywania skomplikowanych zadań. Przy systematycznym zażywaniu marihuany, wskutek kumulowania się THC w tkance mózgowej, dochodzi do uzależnienia psychicznego. Wszelkie procesy myślowe (m.in. zapamiętywanie i koncentracja) stają się wtedy, bez zażycia narkotyku, bardzo utrudnione. Stąd krążące fałszywe opinie, iż marihuana rozjaśnia umysł. Podobne podejście prezentują rastafari. Palenie marihuany jest rodzajem aktu religijnego, który, zdaniem wyznawców, oczyszcza ciało i umysł i rozszerza świadomość. THC wpływa także na ośrodek przyjemności w mózgu. Codzienne doznania, bez działania narkotyku, stają się blade i dużo mniej interesujące niż kiedyś, co wywołuje chęć ponownego zażycia marihuany. Poza najsilniej działającym THC, w „dymku” pochodzącym z przetworzonych konopi znajduje się około 2000 szkodliwych związków, które działają bardziej rakotwórczo od tych, zawartych w dymie papierosowym.
Długotrwałe zażywanie pochodnych konopi wywołuje tzw. „zespół amotywacyjny”. Związany jest on z chroniczną apatią, brakiem chęci i motywacji do działania, zanikiem zainteresowań, rozkojarzeniem i pasywnością. Powoduje to stopniowe wykluczenie osoby z życia społecznego i zaburzenie kontaktów z innymi. U osób z „zespołem amotywacyjnym” częściej dochodzi także do współistnienia stanów depresyjnych i lękowych.
W związku z łatwym kumulowaniem się THC w tkance mózgowej, samo zaprzestanie palenia nie jest równoznaczne z brakiem dalszego wpływu marihuany na organizm ludzki. Potrzeba kilku- kilkunastu tygodni bez zażywania marihuany czy haszyszu, żeby organizm pozbył się resztek THC z komórek mózgowych. Do tego czasu, narkotyk nadal wpływa na percepcję danej osoby, osłabiając jej siłę działania, motywację, niszcząc kontakty społeczne. Bardzo ważna jest wtedy cierpliwość. Ci, dla których proces „oczyszczania” jest zbyt długi, często sięgają po kolejną porcję narkotyku lub zaczynają zastępować go alkoholem. Dlatego także przy odzwyczajaniu się od zażywania marihuany warto skorzystać z pomocy terapeutycznej.

Substancje halucynogenne przez wiele osób nie są nawet uważane za narkotyki! Spośród naturalnych substancji o właściwościach halucynogennych najczęściej wybierane są grzyby z rodziny Psylocybe, muchomor czerwony i Bieluń dziędzierzawa, a spośród sztucznych- LSD i ekstazy.

Grzyby.
Grzyby halucynogenne rosnące w Polsce zawierają mało ksylocybiny, ale są bardzo trujące i szybko uzależniają psychicznie. Halucynacje polegają na zaburzonym postrzeganiu rzeczywistości, która jest tłem dla powstającej wizji. Warto wiedzieć, że to właśnie po zażyciu grzybów, a nie LSD, częściej zdarzają się nieprzyjemne „tripy”. Trans narkotyczny po grzybach trwa 2-3 doby. Używanie tych środków, za każdym razem stanowi balansowanie na krawędzi zdrowia psychicznego, ponieważ może dojść do wyzwolenia ukrytych psychoz i do silnego urazu psychicznego, wymagającego leczenia psychiatrycznego. Oprócz substancji mających działanie halucynogenne grzyby zawierają także duże ilości substancji silnie trujących, które mogą uszkadzać narządy wewnętrzne, przede wszystkim nerki i wątrobę. Już po kilkakrotnym przyjęciu mogą wywołać nieodwracalne zmiany organiczne w mózgu.

Bieluń (Datura).
Bieluń dziędzierzawa ma owoce nieco podobne do zielonych kasztanów. Jego nasiona zawierają atropinę, która w małych ilościach działa pobudzająco, w większych halucynogennie, a zwiększenie dawki o kolejne 10% powoduje ostre zatrucie organizmu, wywołując tzw. zespół atropinowy (gwałtowny wzrost temperatury ciała, zaczerwienienie skóry, ogólne odwodnienie organizmu, zaburzenia widzenia, agresja) mogące prowadzić do zgonu w krótkim czasie. Granica między dawką halucynogenną a trującą jest bardzo płynna, stąd eksperymenty z bieluniem często kończą się wizytą w szpitalu.

LSD.
LSD (dietyloamid kwasu lizerginowego) to środek otrzymywany sztucznie. Jest jednym z najszerzej dostępnych i najbardziej popularnych narkotyków. Objawy po zażyciu są bardzo różnorodne. Przede wszystkim są to wizje, będące połączeniem obrazów realnego świata i wytworów wyobraźni. Dochodzi do powstawania omamów i urojeń z różnych narządów zmysłów (wzrokowe, słuchowe, węchowe). Pojawia się euforia, gonitwa myśli i zmniejszenie zdolności krytycznego osądu (m.in. zła ocena odległości). Zostaje zaburzone odczuwanie własnego ciała (poczucie lekkości lub wręcz przeciwnie ociężałości). Jednym z mitów związanych z LSD jest twierdzenie, że jego zażycie jest drogą do poznania samego siebie. Nigdy nie ma pewności, jakie wrażenia będą udziałem osoby pod wpływem LSD. Czasem zamiast „pozytywnych” doznań narkotyk wywołuje efekt „złej podróży”, czyli stanu charakteryzującego się halucynacjami o przerażającej treści, z poczuciem zagrożenia własnego zdrowia i życia. Człowiek nie ma żadnego wpływu na treść halucynacji, nie są one zależne od woli. Konsekwencje „tripów” są nieprzewidywalne. U osób podatnych już pojedyncza próba zażycia może zakończyć się psychozą lub zaburzeniami osobowości. Pod wpływem narkotyku osoba nie zdaje sobie sprawy z tego, co się z nią dzieje. Zaburzenia odczuwania własnego ciała i zmniejszenie osądu krytycznego prowadzą do zachowań niebezpiecznych (np. „zatrzymywanie samochodu”, „próby latania”). Dłuższe zażywanie LSD wywołuje ataki agresji, paniki i lęku, co może prowadzić do depresji. Dochodzi do zmian w psychice, zaczyna zacierać się granica między tym co rzeczywiste, a tym co wyobrażone. Charakterystycznym objawem związanym z zażywaniem LSD są tzw. „flashbacki”, wynikające najprawdopodobniej z uszkodzenia mózgu przez narkotyk. Flash back’s to nieprzewidywalne, powstające w różnym czasie od przyjęcia narkotyku (czasem nawet po kilku latach) nawroty halucynacji, zwykle nieprzyjemne, którym towarzyszy lęk i niepokój.

Ecstasy.
Substancja ta należy do grupy tzw. narkotyków klubowych. Nazywana jest czasem „tabletką dla nieśmiałych”, bo jej działanie polega m.in. na łatwości nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Oprócz tego dochodzi do silnego pobudzenia psychoruchowego, co powoduje, że pod jej wpływem osoba jest w stanie bawić się dłużej, bez odczuwania zmęczenia. Znacznie wyostrzają się zmysły- wszystko widziane jest bardziej wyraźnie i odczuwane bardziej intensywnie. Następnego dnia po zażyciu ecstasy może pojawić się kac, trwający nawet do dwóch dni i charakteryzujący się objawami podobnymi do kaca alkoholowego. Osoby przyjmujące ekstazy uważają, że jest ona nieszkodliwa i może być przyjmowana od czasu do czasu bez żadnych konsekwencji. Ale ecstasy może uzależniać fizycznie. Jej działaniu towarzyszy uczucie silnej euforii. Ta cecha, plus negatywne objawy, po ustaniu jej działania, wpływa na chęć ponownego przyjęcia środka i ponownego przeżycia „pozytywnych doznań”. U niektórych osób pod wpływem tego narkotyku dochodzi do nasilenia stanów lękowych i psychotycznych. Niebezpieczny jest także wzrost temperatury ciała po zażyciu (wzmacniany dodatkowo prze wysiłek fizyczny), powodujący utratę przytomności i uszkodzenia narządów wewnętrznych, a także migotanie komór serca, co prowadzi do nagłego zgonu. Ze względu na jej popularność, ecstasy jest często podrabiana. Produkowana w prymitywnych warunkach, z dodatkami niebezpiecznych substancji (np. strychniny), które mogą stanowić truciznę dla organizmu. Podobnie jak po zażywaniu LSD istnieje możliwość powstawania zjawiska „flashback”.

Przy stosowaniu każdej substancji wpływającej na psychikę istnieje ryzyko uzależniania. A każde zażycie narkotyku to wkroczenie w strefę ryzyka. Nigdy nie ma pewności jak nasz organizm zareaguje na obcą substancję. Co więcej, reakcje tej samej osoby na ten sam narkotyk, za każdym razem mogą być inne. Błędem jest myślenie, że przyjmowanie narkotyków tylko czasami, dla przyjemności lub przy okazji imprezy, nie prowadzi do uzależnienia. Narkotyk wywołuje zmiany w psychice i organizmie człowieka. Zmiany niepoddające się naszej woli. Branie okazjonalne przeradza się w przymus brania. Uzależnienie przychodzi niepostrzeżenie.

Opracowanie BW

Komentarze