Wyszukiwarka artykułów:
Gdy na stole golonka, to Życie w skowronkach !
01-01-1970
Gdy na stole golonka, to Życie w skowronkach !
W ostatnich latach pojawiło się wiele koncepcji na temat tego, jaki rodzaj odżywiania jest zdrowy i służy organizmowi Homo sapiens, jaki zaś wplywa destrukcyjnie. Pomimo różnorodności owych teorii, w pewnych punktach wszystkie one były zgodne; zdecydowanie odrzucały lub przynajmniej wprowadzały ostre restrykcje co do spożywania tłuszczów nasyconych twierdząc, iż to właśnie tłuszcze są podstawowym żródłem powstawania takich chorób jak: otyłość, miażdżyca, zawał serca.
W ostatnich latach pojawiło się wiele koncepcji na temat tego, jaki rodzaj odżywiania jest zdrowy i służy organizmowi Homo sapiens, jaki zaś wplywa destrukcyjnie. Pomimo różnorodności owych teorii, w pewnych punktach wszystkie one były zgodne; zdecydowanie odrzucały lub przynajmniej wprowadzały ostre restrykcje co do spożywania tłuszczów nasyconych twierdząc, iż to właśnie tłuszcze są podstawowym żródłem powstawania takich chorób jak: otyłość, miażdżyca, zawał serca.
I oto w 1996 roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się książka, której autor doktor Jan Kwaśniewski zaleca spożywanie golonki, flaków, głów świ’skich, salcesonu itp., dodajmy: zaleca spożywanie tylko i wyłącznie tego rodzaju żywności, przy jednoczesnym usunięciu z diety węglowodanów, których żródłem są: chleb, potrawy mączne, ziemniaki, owoce. Podważa on również zasadność spożywania warzyw, twierdząc, iż nie mają one większej wartości biologicznej i stanowią tylko niepotrzebne obciążenie dla przewodu pokarmowego. Co najważniejsze, swe niekonwencjonalne teorie popiera licznymi, udokumentowanymi przykładami osób, które stosując ową dietę, nazwaną przez Doktora dietą optymalną, wychodziły z tak ciężkich chorób, jak otyłość, nadciśnienie, choroby serca, wrzody żołądka, a nawet pozbywały się migreny czy astmy oskrzelowej.
Co jest kluczem w dochodzeniu do zdrowia i utrzymywaniu go przez całe życie wg teorii doktora Kwaśniewskiego? Otóż kluczem tym są proporcje w jakich spożywamy w ciągu dnia podstawowe składniki pokarmowe: tłuszcze, białka, i węglowodany, a proporcje pomiędzy tymi składnikami wynosić powinny 2,5Ł3,5:1:0,3Ł0,5.
I tak oto dowiadujemy się, że najzdrowsze są tłuszcze, ba!, nie wszystkie tłuszcze, a tylko te nasycone, pochodzenia zwierzęcego i to najlepiej z podgardla lub golonki wieprzowej. Do wymienionych części ciała należałoby dodać nogi, ogon, ozorek, nerki, wątróbkę, serduszko i tak powstałaby ¨mapa najzdrowszych części ciała™, jak złośliwie zauważyliby wegetarianie, naszej siostry świni.
A skoro o ideologii mowa, to warto zaznaczyć, iż dieta optymalna również nie jest jej pozbawiona. Interpretując dosłownie Księgę Rodzaju, doktor Kwaśniewski stwierdza, iż przyczyną grzechu pierworodnego było odejście od prawidłowego sposobu odżywiania. Jabłko staje się tu symbolem żywności niosącej śmierć, bo pozbawionej życiodajnych składników, jakimi są tłuszcze i białka. Według doktora tylko powrót do stosowania diety optymalnej, pozwala człowiekowi funkcjonować w pełni; lepiej rozwija się i regeneruje jego mózg (tu doktor powołuje się na własne doświadczenia na szczurach), lepiej, wydajniej funkcjonuje cały jego organizm Ł śpi 4Ł5 godzin na dobę, nabiera energii i ochoty do ćwicze’ fizycznych, ma zdrową, dobrze natłuszczoną skórę (uwaga przede wszystkim Panie: nie musi stosować żadnych drogich kremów!), zdrowe zęby i podobno nigdy nie odczuwa głodu. Warto w tym miejscu dodać, że zarówno dr Kwaśniewski, jak i jego rodzina, stosują ową dietę i cieszą się dobrym zdrowiem.
Nasuwa się pytanie: dlaczego dieta optymalna budzi raczej dystans, niż entuzjazm w środowisku lekarskim? Są przecież udokumentowane doświadczenia i setki historii chorób, w których po stosowaniu diety optymalnej, przy braku nadziei ze strony świata medycyny, znikały lub ulegały znacznemu zmniejszeniu objawy chorobowe. Autorka owego artykułu rozmawiała zarówno ze zwolennikami, jak i z przeciwnikami diety optymalnej. Ci pierwsi to przede wszystkim pacjenci, którzy twierdzą, że w wyniku stosowania diety zeszczupleli, zmniejszył się poziom cholesterolu, mają więcej energii; ci drudzy zaś to lekarze, którzy z kolei twierdzą, że mają pacjentów stosujących dietę optymalną i tym samym degradujących swoje zdrowie. Lekarze ci twierdzą, iż muszą niejako ¨nawracać™ swoich pacjentów na tradycyjnie zdrowy model żywienia i wbijać im do głowy, że jedzenie dziewięćdziesięciu jajek w ciągu miesiąca może zbić im poziom cholesterolu.
Kto ma rację? Czy cud diety optymalnej to tylko siła sugestii, czy może świat medycyny nie chce pogodzić się z tym, że jego dotychczasowe osiągnięcia w kwestii zdrowego odżywiania mogą okazać się nietrafne? Myślę, że udzielenie odpowiedzi na te pytania nie jest dziś możliwe. Może w przyszłości ... oczywiście pod warunkiem, że zdrowie ludzkie wciąż będzie najwyższą wartością dla składających przysięgę Hipokratesa.
Ewa Libura
Komentarze