zapamiętaj mnie
Jesteś niezalogowany, załóż konto jeśli go nie posiadasz, lub przypomnij hasło

Informed - Internetowa Informacja Medyczna

Wyszukiwarka artykułów:

Filip Maliszewski - darowizna 01-01-1970

Dzień dobry.

Zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc w leczeniu i rehabilitacji
mojego syna Filipa.

W tym miejscu chciałabym z góry przeprosić osoby do których
moja niniejsza prośba trafi po raz kolejny, ale adresów e-mail szukam
na stronach t.j.: pf.pl, pkt.pl, internetowy katalog firm, money.pl itp. i
niestety nie jestem w stanie zapamiętać wszystkich adresów,

Filip to fajny osiemnastoletni chłopak, którego los niestety od
urodzenia mocno doświadczył. Cierpi na Mózgowe Porażenie Dziecięce i
mimo że od 3 miesiąca życia jest rehabilitowany to jeszcze nie chodzi,
porusza się na wózku inwalidzkim. Przez te osiemnaście lat osiągnął
bardzo wiele, bo według prognoz lekarzy nie miał mówić, siedzieć,
myśleć. Jak to oni wtedy określili miał być warzywkiem a jednak mówi,
siedzi, myśli, stawia pierwsze swoje kroki przy balkoniku lub o kulach,jest
uczniem technikum o profilu Technik Cyfrowych Procesów Graficznych i
bardzo dobrze się uczy, I klasę ukończył z najlepszą średnią 4,66. 9 maja
odniósł swój pierwszy zawodowy sukces. Jego praca pt. Związki
Gdańska z morzem znalazła się wśród 13 wyróżnionych przez
Urząd Miasta i Pałac Młodzieży w Gdańsku. Nagrodą dla zwycięskiej trzynastki
był tygodniowy rejs GDAŃSKIEJ JEDNOSTKI FLAGOWEJ STS "GENERAŁ ZARUSKI" DO
BREMY! Niestety Filipowi ze względu na niepełnosprawność bezpardonowo
zabrano tą nagrodę. Było to bardzo przykre doświadczenie nie tylko dla
Filipa. Dodatkowo od kilku miesięcy trenuję koszykówkę na
wózkach oraz ćwiczy na siłowni.

Wracając jednak do leczenia i rehabilitacji 2 grudnia 2016 otrzymaliśmy
pisemną zgodę od Komisji Bioetycznej na pobranie komórek
macierzystych od dawcy niespokrewnionego. Iniekcja Komórek odbędzie
się w Centrum Medycznym Klara w Częstochowie. Cały proces terapii trwać
będzie ok półtora roku i jest podzielony na 2 etapy. Pierwszy etap to
5 zastrzyków dożylnych lub dolędźwiowych (w zależności od reakcji
organizmu Filipa), pół roku przerwy i kolejne 5 zastrzyków.
Pierwszy zastrzyk zawsze jest dożylny – koszt 19000,00 zł
(dziewiętnaście tysięcy zł), drugi dolędźwiowy – koszt 14000,00
(czternaście tysięcy zł)pozostałe trzy jak już wcześniej zaznaczyłam w
zależności od reakcji organizmu Filipa. Termin pierwszej iniekcji mamy
wyznaczony na 15 lutego 2017 r. Podanie Komórek Macierzystych zawsze
będzie odbywało się w czwartek (w środę przyjęcie do szpitala, w piątek
wypis) aby od poniedziałku czyli 4 dzień po podaniu rozpocząć intensywną
rehabilitację, bez której podanie komórek byłoby bezcelowe.
Koszt turnusu to kwota 5000 zł.

Komórki macierzyste to nasza ostatnia deska ratunku – medycyna
nie ma już nic więcej do zaoferowania Filipowi. Do tej pory wykorzystaliśmy
wszystkie możliwości, efekty były owszem ale z reguły krótkotrwałe.
Ta metoda daje Młodemu szanse na bardziej samodzielne życie i przede
wszystkim na życie bez ciągłego bólu.



Na ten cel zbieramy plastikowe nakrętki PP, puszki, makulaturę,
organizujemy aukcje charytatywne:

http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=29309334

http://charytatywni.allegro.pl/listing?charityOrganizationPurposeId=2248


Zrobię wszystko co w mojej mocy aby Filip został poddany tej terapii.


Do czasu rozpoczęcia terapii Filip musi mieć rehabilitację na miejscu. Jak
na razie nie ma tego zbyt wiele bo 2 godz. kinezyterapii (90 zł/h) oraz 2* w
tygodniu masaż leczniczy (100 zł/h) ale ze względu na ograniczone środki na
więcej nie możemy sobie pozwolić.

21 lipca byliśmy na wizycie kontrolnej w Zakopanym. Niestety potwierdziły
się moje obawy. Przez to, że Filip jest w okresie dojrzewania i gwałtownego
wzrostu Jego skolioza zwiększyła się o prawie 10 stopni (z 8 do 17,59).
Kolana również są zagrożone i jak to określiła Pani dr. Jasiewicz
musimy być bardzo czujni bo operacja w tej chwili nie wchodzi w grę. Nawet
zakład musi poczekać – Fifi po ostatniej operacji założył się z Panią
Doktor, że wejdzie na Gubałówkę.


Więcej o Filipie na: www.facebook.com/filip.maliszewski1998

Tu znajdą Państwo wszystkie dokumenty medyczne potwierdzające Filipa
chorobę.



21 lipca 2016 r. ukazał się również reportaż o Filipie w TVP Gdańsk:
http://gdansk.tvp.pl/26240554/niezwykly-nastolatek-potrzebuje-pomocy


Z góry bardzo dziękuję za okazane zrozumienie i ewentualną pomoc.


Z poważaniem

Edyta Maliszewska mama Filipa

ul. Legendy 29/1, 80-180 Gdańsk

Bank ING 82 1050 1764 1000 0090 6824 0101 z dopiskiem dla Filipa


Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym SŁONECZKO

77-400 Złotów, Stawnica 33A

SBL Zakrzewo O/Złotów 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

Z dopiskiem: 335/M Filip Maliszewski – darowizna


Fundacja ma status OPP i można przekazać 1% swojego podatku na rzecz
Filipa.

KRS 0000186434

cel szczegółowy: 335/M Filip Maliszewski

Teraz trochę o 18-sto letnim Filipie (informację w tej części staram się
dopisywać chronologicznie):


Mam 44 lat i kiedy urodził się Filip mój dotychczasowy świat-zawalił
się, choć powinnam "skakać" z radości, bo jest moim "prezentem urodzinowym".


Urodziłam go przedwcześnie w 30-tym tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 1450
gramów. Poinformowano mnie, że stan dziecka jest krytyczny, że
najbliższe godziny są decydujące. Dopiero w drugiej dobie pozwolono
pielęgniarce zawieść mnie do Syna. To co tam zobaczyłam-przeraziło mnie.
Filip podłączony do respiratora, z różnymi czujnikami na rękach i
nogach z wkutymi igłami leżał na brzuszku bez ruchu. To co najbardziej
utkwiło mi w pamięci to to, że w tej maleńkiej główce były trzy igły
i że nie miał 

pośladków.

W trzeciej dobie Filip dostał pierwszego wylewu krwi do mózgu II i
III stopnia, w siódmej drugiego,tym razem III i IV później
wodogłowie pokrwotoczne, posocznica i wiele innych chorób. Byłam
przerażona, zrozpaczona i ogromnie zła. Zadawałam sobie pytanie: DLACZEGO
MY? Wtedy również dowiedziałam się, że Filip będzie niepełnosprawny,
pytanie brzmiało: Jak bardzo? Co zostało uszkodzone? Co uda się "naprawić".
Choć lekarze nie dawali zbytniej nadziei, że Filip przeżyje a później
jak to określali, że będzie "warzywkiem" ja cały czas kurczowo trzymałam się
myśli (choć to pewnie głupie), że urodził się w moje urodziny, że jest moim
prezentem i darem, że nie może być źle bo w taki dzień powinniśmy się
cieszyć a nie płakać.



Filip ma Dziecięce Porażenie Mózgowe. Ponieważ (między innymi) ma
porażenie kończyn dolnych Filip jeszcze nie chodzi samodzielnie mimo
systematycznej rehabilitacji, która trwa od 3 miesiąca Jego życia.



16 lipca 2008 r. Filip był operowany w Klinice Uniwersyteckiej w Zakopanem.
Operacja polega na tym, że wydłużano mięśnie twarde podkolanowe, achillesy i
przykurcze pachwinowe. Inaczej Filip nie miałby najmniejszych szans stanąć
samodzielnie na nogi. Ma po 4 cięcia na każdej nodze. Później był
trzy tygodnie w gipsie, po jego zdjęciu okazało się, że ma przeczulice
pooperacyjną. Filip nie pozwolił dotknąć swoich nóg bo ból
jaki przy tym odczuwał paraliżował go, po ok dwóch tygodniach od
zdjęcia gipsu zaczął wykonywać pierwsze ćwiczenia, rehabilitantka
przyjeżdżała do naszego domu ale w pewnym momencie "zablokował się" i
odmówił jakiejkolwiek współpracy.

Dłuższy czas był pod opieką psychologa, który rozpoznał u niego
depresje. Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że 10-cio letnie dziecko może
mieć depresje i to do tego stopnia, że mnie nienawidził, miał pretensje, że
Go urodziłam, obwiniał mnie za całe zło, za cały ból w swoim życiu.
Wtedy byłam dla niego najgorszą osobą na całym świecie.



Po niespełna roku od operacji Filip stawiał już pierwsze kroki przy
balkoniku asekurowany przez rehabilitantkę, był to widok, który
zapierał w piersiach dech.



Przez ten cały czas wykonywaliśmy wszystkie polecenia lekarza ale mimo to
od jakiegoś czasu Filip narzekał, że bolą Go kolana. Widziałam, że inaczej
(gorzej) stawia nogi szczególnie lewą, ale zwalałam to na kark
przyrostu wagi Filipa i gwałtownego wzrostu. Do niedawna Młody wchodził na 3
piętro (niestety mieszkaliśmy tak wysoko), później już wszedł do
drugiego ale jak udało mu się wejść tylko pół piętra i zaczął płakać,
że ból "rozsadza" mu kolana to się przeraziłam. Zadzwoniłam do naszej
Pani Doktor w Zakopanym, która Go operowała, opisałam sytuacje -
mieliśmy natychmiast przyjechać. Wsiedliśmy w najbliższy pociąg i
pojechaliśmy. Okazało się, że zaczęły się zmiany zwyrodnieniowe
stawów kolanowych. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że szybko tam
pojechaliśmy, ale i tak było prawdopodobieństwo, że w styczniu 2012 r. Fifi
będzie miał kolejną operacje. Dostałam nowe wytyczne co do rehabilitacji i
prawdę mówiąc nie wiedziałam jak sobie poradzimy, ale Filip musiał
mieć jej więcej. 

Udało nam się dzięki Państwa pomocy mogłam Filipowi zapewnić rehabilitacje
taką jaką powinien mieć. Lekarz zasugerował abyśmy

wyjechali na jakiś turnus rehabilitacyjny ponieważ tam będzie
rehabilitowany przez kilka godzin dziennie i takie ćwiczenia powinny
"zatrzymać" zmiany. Po turnusie mieliśmy przyjechać na kontrolę. Wtedy też
po raz pierwszy pojechaliśmy do Ośrodka Rehabilitacyjnego Zabajka w
Stawnicy. To co tam "robili" z Filipem przeszło moje najśmielsze
oczekiwania. Ćwiczył od 8 do 14.30 i mimo zmęczenia chętnie poddawał się
rehabilitacji i wykonywał polecenia. Moim i Filipa marzeniem było
wrócić tam jak 

najszybciej. I wracamy, jak tylko mamy wystarczającą ilość środków
jedziemy tam na turnus rehabilitacyjny. Choć dla Filipa nie są to wakacje
ale ciężka fizyczna praca, proszę sobie wyobrazić nas dorosłych, sprawnych
ludzi po 7 czy 8 godzinach na siłowni a jedyne przerwy i chwila na złapanie
oddechu to przejście z jednego do drugiego pomieszczenia...

25 lutego 2013 r. Filip przeszedł w Klinice Rehabilitacji i Ortopedii w
Zapokanem drugą operacje. Zapowiedziano nam, że jest to pierwsza z serii 4
operacji. Operowano Filipowi „tył” kolan, był 6 tygodni w gipsie
i po 3 miesiącach miał mieć operowany „przód” kolan czyli
odwracanie rzepki kolanowej. Będąc jeszcze w gipsie Fifi miał rehabilitacje,
przyjeżdżał do nas rehabilitant i pracował z Filipem 1-2 godz. w zależności
od rodzaju ćwiczeń jak również stopnia 

zmęczenia Filipa. Kiedy

pojechaliśmy na kontrole i nasza Pani Doktor zobaczyła jak Filip jest
rozćwiczony doszła do wniosku, że z drugą operacją kolan wstrzymamy się
jeszcze 3 miesiące, bo jeżeli Młody będzie tak rehabilitowany i będą takie
postępy, to może operacja nie będzie konieczna. Dzięki pomocy

wielu Ludzi, do których trafiła moja prośba o pomoc i Filipa
determinacji udało się uniknąć tej operacji.

Pozostała jednak kwestia lewej stopy i kręgosłupa.

Od 7 kwietnia 2014 Filip przebywał na oddziale w Klinice w Zakopanym i
15-04-2014r. był operowany. Prawdę mówiąc była to pierwsza operacja,
której tak bardzo się bałam, bólu i cierpienia jakie były
niestety udziałem Filipa. Jego wcześniejszej depresji i 12-tu tygodni w
gipsie. Ze względu na deformacje kości i przez to całej stopy, przez
którą Filip nie mógł prosto stanąć (powoduje to przesunięcie
miednicy i krótszą nogę) była dość znaczna ingerencja w kości,

wstawiono mu 2 implanty i kilka drutów. W piątek 18 kwietnia 2014r.
(przypadały Święta Wielkanocne) Fifi został wypisany ze szpitala, ale już we
wtorek 22-go mieliśmy przyjechać na kontrolę. Później 8 maja 2014
byliśmy na kolejnej kontroli w Klinice w Zakopanem i zmianie gipsu. Wszystko
było dobrze. Następna kontrola była 27 maja i na szczęście zostały wyciągane

druty. Do 10 lipca Filip był w gipsie. Najważniejsze jednak, że Lekarka
która operowała Filipa jest zadowolona. Jak sama stwierdziła:
„było więcej pracy niż pierwotnie przypuszczałam, ale wszystko się
udało”

Jest też dobra wiadomość, bo po wizycie w Klinice w Zakopanym Pani Doktor,
która prowadzi Filipa od początku jak tam trafiliśmy powiedziała nam,
że pytanie z: CZY Filip będzie chodził zmieniło się w pytanie: KIEDY Filip
będzie chodził. Te słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że dla mojego
dziecka nie mogę się poddać! On zasługuję na to aby chodzić, proszę mi
wierzyć, że jest naprawdę wyjątkowym i inteligentnym Młodym Chłopakiem. Jego
walka o sprawność, determinacja i upór jest niesamowita. 

Dlatego też ośmielam się prosić Państwa o pomoc.

Filip jest już na „ostatniej prostej” coraz wyraźniej widzimy
upragnioną metę czyli poruszanie się Filipa na własnych nogach. Nawet
założył się z Panią Doktor, że w swoje 18-te urodziny (11 lipca 2016r.)
wchodzi na Gubałówkę jeżeli nie samodzielnie to o kulach, ale na
pewno wejdzie i będzie to Jego pierwszy zdobyty szczyt.

Jak już wcześniej wspomniałam była jeszcze kwestia kręgosłupa. W 2010 r. u
Filipa zaczęła się skolioza (u ludzi jeżdżących na wózkach jest to
„naturalny”czynnik) ale jak tylko się dowiedziałam zaczęliśmy
dodatkowe ćwiczenia z naciskiem na wzmocnienie mięśni kręgosłupa. I tu też
mam się udało. Kiedy w grudniu 2013 r. Pani Doktor zleciła zdjęcie
kręgosłupa po jego otrzymaniu kazała nam zrobić jeszcze raz bo myślała, że
coś jest nie tak. Po drugim zdjęciu była bardzo zdziwiona, że 

zatrzymaliśmy skoliozę. Przez cały ten czas utrzymuje się 6 stopni i dzięki
temu operacja kręgosłupa jest sprawą nieaktualną.


20 listopada 2014 r. byliśmy w Zakopanem na kontroli, ale patrząc na Filipa
postępy byłam wyjątkowo spokojna. I miałam rację - Filip do gabinetu wszedł
przy balkoniku!!! Pani doktor aż wstała. Widziałam na Jej twarzy radość ale
przede wszystkim zaskoczenie, przyznała, że nie liczyła na taki efekt w tak
krótkim czasie. Powiedziałam to co zawsze w takiej sytuacji
powtarzam: Fifi to uparta Bestyjka i tak łatwo się nie podda!!! Do tego
dobry Rehabilitant i przede wszystkim Ludzie, którzy nie są 

Komentarze